Cierpliwość MartinySzwajcarka Martina Hingis wygrała wreszcie wczoraj w Rzymie swój pierwszy turniej po powrocie na korty po prawie 3,5-letniej przerwie spowodowanej kontuzjami stóp. W finale pokonała 6:2, 7:5 Rosjankę Dinarę Safinę, która we wcześniejszych pojedynkach w tym turnieju wspięła się na szczyty swych możliwości (w półfinale wyeliminowała swą rodaczkę Swietłanę Kuzniecową). Było to 41. turniejowe zwycięstwo w pięknej karierze „Księżniczki tenisa”, która powróciła na korty, by zrealizować swe największe sportowe marzenie - zdobycie Wielkiego Szlema. Najbliżej tego sukcesu była w wieku 17 lat (w tym roku we wrześniu ukończy 26), gdy wygrała Australian Open, Wimbledon i US Open. Do pełni szczęścia zabrakło jej wówczas jedynie zwycięstwa na kortach Rolanda Garrosa (przegrała w finale). Za tydzień znów wystartuje w stolicy Francji, gdzie jeszcze nie odniosła końcowego zwycięstwa. Co prawda w Rzymie nie grały wszystkie najlepsze zawodniczki (zabrakło Amelie Mauresmo, Justine Henin-Hardenne i Marii Szarapowej), ale po drodze do finału Hingis wyeliminowała niezłe Włoszki, Schavionne i Penettę oraz w półfinale wracającą do formy Venus Williams. Poniedziałek, 22 Maja 2006 Źródło: "Życie Warszawy"
Więcej z kategorii: "Tenis ziemny"
· Kubot 62. przed US Open
· Jak Radwańska w golfa grała · Porażki polskich deblistów · WTA: Radwańska oczko niżej · Wozniacki przetrzymała deszcz Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy |
Więcej o:
|
Mapa serwisu
Redakcja
Reklama
Kontakt
Współpraca
Bezpieczeństwo
Partnerzy
Patronat
Projektowanie stron
Dodaj do ulubionych