Szczęśliwy AkinsTony Akins, jeszcze niedawno w niesławie opuszczał Jarosław. Teraz, kieruje grą Gipsaru Stali Ostrów, prowadząc ją ku szczytowi tabeli DBE. Prowadził go również do zwycięstwa nad Anwilem, lecz uważa, że stać go na jeszcze więcej. - Jakbyś ocenił to spotkanie? - Hmm...(chwila zastanowienia) to był ciężki mecz. Anwil był gospodarzem i na samym początku bardzo zaciekle walczył. Potem nasz zespół, który jest bardzo dobry zdołał odskoczyć i systematycznie powiększać prowadzenie. Wszystko nam wychodziło. Doskonałe podania, celne rzuty i dobra obrona to było receptą na pokonanie Anwilu. - Zdobyłeś 18 punktów i miałeś 7 asyst. Jesteś zadowolony ze swojej gry? - Grałem dobrze, ale uważam, że stać mnie na więcej (śmiech). A tak poważnie to żałuję kilku spudłowanych rzutów. Pewnie to wynika z faktu, iż nie jestem w pełni formy. Pewnie zauważyłeś, że w drugiej połowie "oddychałem już rękawami". Na treningach pracuje ciężko, aby wyeliminować braki kondycyjne. Myślę, że za około tydzień lub dwa wszystko wróci do normy. - Co miało największy wpływ na wygraną? - My (śmiech), a tak zupełnie poważnie to zagraliśmy maksymalnie skoncentrowani. Szczególnie świetnie spisaliśmy się w trzeciej kwarcie, kiedy zdecydowanie przeważaliśmy. Tak jak wspomniałem wcześniej, to dobra defensywa i ofensywa, a także nasze szczęście lub pech rywala pozwolił nam odnieść zwycięstwo. - Czemu po incydencie w Jarosławiu zdecydowałeś się zostać w Polsce? - Bardzo mi się tutaj podoba, lubię waszą ligę. Uważam, że jest to świetnie miejsce, w którym można wyrobić sobie nazwisko. Wspomniałeś o Jarosławiu, muszę powiedzieć, że niektórzy ludzie popełnili tam błąd. Szkoda bo była tam naprawdę świetna drużyna. Nie ma co do tego wracać, nie warto. - Jakbyś porównał swoją obecną drużynę do Znicza? - Stal to świetny zespół. Kocham tą drużynę i trenera, który posiada ogromną wiedzę na temat koszykówki. Cieszę się, że trafiłem do Ostrowa. Pewnie to zasługa Boga, ponieważ nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak, on z całą pewnością maczał w tym palce. Nie żałuję jednak tego co się stało, ponieważ trafiłem do dużo lepszego zespołu. - Wspomniałeś, że liga w Polsce jest dobra, ale pewnie nie traktujesz jej jako spełnienia swoich ambicji? - Wiesz, to nie jest tak do końca. Teraz jestem w waszym kraju, walczę ze Stalą o jak najlepsze miejsce, kto wie, może uda się zdobyć jakiś medal. Zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne, ale nie jest to niemożliwe. Jeśli chodzi o ambicje sportowe, to z całą pewnością chciałbym zagrać w NBA. Kiedy dojdę do pełni formy i wykuruję szczękę to latem będę chciał spróbować swojego szczęścia. - Jesteś obcokrajowcem, co sądzisz o przepisie PLK o tym, że na parkiecie przez cały czas musi przebywać przynajmniej jeden Polak? - Według mnie to świetna sprawa. W waszym kraju jest wielu młodych i obiecujących zawodników. Dostają oni szansę zaprezentowania swoich umiejętności. Nawet kilka minut spędzonych na parkiecie mobilizuje ich do jeszcze cięższej pracy na treningach. Uważam, że ten przepis powinien zostać utrzymany lub jeszcze poszerzony, ponieważ jest to z korzyścią dla koszykówki w Polsce. Sobota, 9 Grudnia 2006 Źródło: "e-basket.pl"
Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy |
|
Mapa serwisu
Redakcja
Reklama
Kontakt
Współpraca
Bezpieczeństwo
Partnerzy
Patronat
Projektowanie stron
Dodaj do ulubionych