Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Wywiady

s24.pl > Wywiady

Źródło:  "s24.pl"
Piątek, 6 marca 2015

UCI Lucas Liss: "Czuję się Niemcem, jak i Polakiem"

(Fot. UCI)
- Kiedy miałem 11 lat, ojciec zacząć "uczyć" mnie kolarstwa, Zawdzięczam mu dosłownie wszystko i dzięki niemu dowiedziałem się najważniejszych rzeczy - powiedział Lucas Liss, mistrz świata w scratchu i syn zmarłego niedawno Lucjana Lisa - znakomity polski kolarz.

Na początku przyjmij gratulacje za zdobycie złotego medalu podczas mistrzostw świata we Francji. Jakie to uczucie założyć tęczową koszulkę mistrza świata?


- Dziękuję bardzo za gratulacje. Przyznam, że to wspaniałe uczucie być jednym z najlepszych kolarzy torowych na świecie. Opłacało się ciężko trenować i teraz mogę z dumą nosić tęczową koszulkę mistrza świata.

Od jak dawna wiedziałeś, że w Saint-Quentin-en-Yvelines będziesz rywalizował właśnie w scratchu? Czułeś, że w tej konkurencji masz największe szanse na wywalczenie medalu?

- Mój start w scratchu nie był wcześniej planowany. Kilka dni przed mistrzostwami świata dostałem propozycję, by wziąć udział w tej konkurencji. Nigdy nie pomyślałbym, że mogę zdobyć medal. Tak się jednak stało i potem mogłem skupić się już tylko na starcie w omnium.

Trzeba przyznać, że końcówkę wyścigu rozegrałeś perfekcyjnie - zaatakowałeś w decydującym momencie rywalizacji. Od początku miałeś taki plan, czy wszystko rozegrało się spontanicznie?

- Mój plan był bardzo prosty - nie zanotować upadku i sprawdzić tor przed rywalizacją w czekającym mnie omnium. Pod koniec wyścigu dostrzegłem jednak swoją szansę i po prostu z niej skorzystałem. Nie chciałem czekać, gdyż taka szansa nie zdarza się zbyt często. Razem z kilkoma zawodnikami pracowaliśmy ciężko, by zachować przewagę nad resztą stawki. A kiedy zaczęło się ostatnie okrążenie, rozpocząłem sprint, który przyniósł mi złoty medal.

Jesteś bardzo uniwersalnym zawodnikiem. W listopadzie triumfowałeś w Pucharze Świata w Guadalajarze w omnium. We Francji w tej konkurencji zająłeś 11. miejsce. Jak oceniasz ten start?

- Mój ojciec zawsze powtarzał mi, że jestem typowym "allrounderem" i wiem, że miał rację. 11. lokata w omnium nie jest oczywiście dobrym wynikiem. Nie jestem jednak z tego powodu zły. Po wygraniu scratcha nie do końca kontrolowałem już emocje, które kumulowały się we mnie od kilku tygodni po śmierci ojca. Nie wiedziałem, czy mam się śmiać, czy płakać. Ojciec zdobył tytuł mistrza świata w tym samym wieku, co ja. To było dla mnie ogromne przeżycie. Wielcy mistrzowie odchodzą: najpierw Stanisław Szozda, a teraz również mój ojciec (Lucjan Lis - przyp. red.), to boli.

Tuż przed świętami w grudniu, uczestniczyłeś w krajowych mistrzostwach, ale nie zdołałeś sięgnąć po medal - 4. miejsce w omnium i 5. w scratchu. Czy wtedy wierzyłeś, że za dwa miesiące będziesz świętował zdobycie złotego medalu w mistrzostwach świata?

- Rywalizowałem tam w barwach Team Stolting i miałem utrudnione zadanie ze względu na to, iż byłem jedynym członkiem zespołu, który stanął na starcie. Trudno było stawiać czoła innym ekipom i od początku brałem taką ewentualność pod uwagę.

Od początku swojej kariery byłeś związany z małym klubem RSV-Unna. W jakim wieku zorientowałeś się, że to właśnie rywalizacja na torze może przynieść ci w przyszłości sukcesy?

- To bardzo trudne pytanie. Myślę, że kluczowym momentem było zdobycie brązowego medalu podczas juniorskich mistrzostw świata. Tak naprawdę nigdy nie wiązałem swojej przyszłości z rywalizacją na torze, ale mój ojciec tak.

W 2013 roku podpisałeś kontrakt z Rad-Net Rose Team, potem przeniosłeś się na rok do Team Stolting, ale szybko wróciłeś do poprzedniej ekipy. Jaki był powód tej decyzji? W Rad-Net Rose Team możesz bardziej koncentrować się na kolarstwie torowym?

- W obecnej drużynie mogę spokojnie myśleć o Igrzyskach Olimpijskich. To dla mnie bardzo ważna sprawa i przede wszystkim tym kierowałem się przy wyborze zespołu.

Czy w najbliższych latach zamierzasz całkowicie poświęcić się uprawianiu kolarstwa torowego, czy chcesz też osiągać poważne sukcesy w wyścigach na szosie?

- Po Igrzyskach chciałbym pójść bardziej w stronę kolarstwa szosowego. Aktualnie w trakcie sezonu nie biorę udziału w zbyt dużej ilości wyścigów na szosie. Mam nadzieję, że już niebawem się to zmieni.

Jak mówisz, myślisz już o przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Wiesz już jak będzie się przygotowywać niemiecka reprezentacja do tej kluczowej imprezy? Na pewno medal olimpijski jest kolejnym wielkim celem, który chciałbyś zrealizować?

- Naturalnie. Igrzyska Olimpijskie w Rio mają w tej chwili priorytetowe znaczenie. Mam zamiar przygotować się perfekcyjnie do tego startu i dać z siebie absolutnie wszystko. Oczywiście nie jestem jedynym, który myśli o medalu olimpijskim, dlatego przygotowania do igrzysk muszą mieć specjalny charakter.

Przed miesiącem zmarł twój ojciec - Lucjan Lis, legenda polskiego kolarstwa, medalista olimpijski i mistrzostw świata. Powiedz, jaki wpływ miał ojciec na rozwój twojej kariery? Jakie jego rady zapamiętasz szczególnie?

- Kiedy miałem 11 lat, ojciec zacząć "uczyć" mnie kolarstwa, Zawdzięczam mu dosłownie wszystko i dzięki niemu dowiedziałem się najważniejszych rzeczy - nie tylko jak jeździć na rowerze, w jaki sposób trenować, ale także jakim być człowiekiem. Ojciec potrafił znaleźć przy tym czas na rodzinę, zarządzanie domem i inne sprawy. Był nie tylko zwykłym ojcem, ale i moim menedżerem, trenerem i najlepszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek miałem. Nauczyłem się od niego tak wielu rzeczy, że aż trudno to wyrazić w słowach i naprawdę trudno zaakceptować, że już go z nami nie ma. Musimy przez to razem przejść, jako rodzina i wierzę, że będziemy sobie okazywać tak duże wsparcie jak do tej pory.

W 2014 roku Michał Kwiatkowski został mistrzem świata, a inni polscy kolarze także świętowali sukcesy. Obserwujesz czasem wyniki, które osiągają polscy kolarze na arenie międzynarodowej? Może masz kontakt z niektórymi z nich?

- Tak, często przyglądam się startom i wynikom osiąganym przez polskich zawodników. Tytuł mistrza świata dla Kwiatkowskiego zrobił na mnie ogromne wrażenie. Łukasz Wiśniowski jest kolejnym kolarzem, który poczynił spore postępy w wyścigach na szosie. Staram się utrzymywać kontakt z zawodnikami ścigającymi się w barwach CCC Sprandi Polkowice, jak i z innymi. Kiedy tylko mogę śledzę ich rezultaty i postępy. Według mnie kwestia narodowości nie odgrywa aż tak dużego znaczenia. Osobiście w takim samym stopniu czuję się Niemcem, jak i Polakiem, jestem z tego dumny.

Rozmawiał Jacek Gruszeczka

 Mini sondaż

Czy Lukas Liss zdobędzie wymarzony medal w Rio?

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 2

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda