Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Wywiady

s24.pl > Wywiady

Źródło:  "s24.pl"
Poniedziałek, 19 maja 2014

s24.pl/Dariusz Krzywański Matysiak: "Marzenia trzeba mieć i je spełniać"

(Fot. s24.pl/Dariusz Krzywański)
Jest jednym z wyróżniających się zawodników CCC Polsat Polkowice. Na koncie ma już wiele sukcesów, ale jak sam mówi te największe jeszcze przed nim. Szybki, waleczny, cieszący się zawodowym ściganiem. Zapraszamy na rozmowę z Bartkiem Matysiakiem, przesympatycznym kolarzem polkowickiego klubu.

Pamiętasz kiedy wygrałeś swój pierwszy wyścig?


- Miałem 13 lub 14 lat. To były zawody na torze, a ja reprezentowałem Kaliskie Towarzystwo Rowerowe.

Czy już wtedy myślałeś o karierze zawodowego kolarza?

- Zacząłem jeździć dzięki mojemu tacie. Bardzo często zabierał mnie na wyścigi, a ja byłem tym wszystkim mocno zafascynowany. Wtedy rzeczywiście pojawiały się myśli, że też bym tak chciał. Pamiętam, że kiedy przyszedłem na swój pierwszy trening, byłem tak mały, że nie mieli dla mnie roweru. I tak to się zaczęło. Jako dziecko rower towarzyszył mi na każdym kroku - chyba tylko nie spałem z rowerem (śmiech).

Jak zmieniło się kolarstwo w przeciągu tych kilkunastu lat?

- Jest lepiej i to zarówno jeżeli chodzi o kolarstwo w Polsce, jak i za granicą. W naszym kraju pojawia się coraz więcej sponsorów, tworzą się nowe grupy zawodowe. Daje to możliwość rozwoju młodym kolarzom, a tym bardziej doświadczonym zapewnia życie na niezłym poziomie. Najlepszym tego przykładem jest chociażby moja grupa CCC Polsat Polkowice. Nasz główny sponsor, Dariusz Miłek, który sam był kolarzem, wie najlepiej czego potrzebują zawodnicy i stara się nam to wszystko zapewnić. W porównaniu do krajów zachodnich, chociażby takich jak Włochy, w polskim kolarstwie brakuje oczywiście jeszcze kilku rzeczy. Włochy to niezliczona liczba wyścigów, stacjonuje tam bardzo dużo grup kolarskich i są świetni kibice. U nas niestety oduczono się kibicować kolarzom. Kiedyś, jeszcze zanim rozpocząłem ściganie, podczas wyścigów na trasie stało mnóstwo ludzi. Dziś coś takiego zdarza się bardzo rzadko. Jeżeli chodzi o kolarstwo na świecie, również uważam, że jest dużo lepiej. Przede wszystkim dlatego, że dyscyplina stopniowo oczyszczana jest z dopingu. Dzięki bardzo rygorystycznym zasadom sport ten staje się czysty, co umożliwia osiąganie sukcesów także młodym kolarzom, którzy nie wspomagają się w sposób niedozwolony. Sukcesy Michała Kwiatkowskiego, czy Rafała Majki są tego najlepszym przykładem.

s24.pl (Fot. s24.pl)


A poziom zawodowego ścigania w Polsce - jest coraz wyższy? Bo patrząc chociażby na twoje sukcesy czy sukcesy zespołu CCC Polsat Polkowice można odnieść wrażenie, że na „polskim podwórku” od lat ciężko znaleźć dla was rywali.

- Rzeczywiście jest tak, że to CCC Polsat Polkowice zbiera największe laury w Polsce. Faktem jest również to, że władze grupy starają się zatrudniać najlepszych kolarzy. Poza tym staramy się z roku na rok podnosić swój poziom sportowy, nabierać nowych doświadczeń – stąd w tym sezonie w większości startujemy za granicą. Z drugiej strony nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że nie mamy w Polsce konkurencji. Są grupy BDC MarcPol, ActiveJet oraz Mexller, które robią wszystko, żeby wyrwać nam zwycięstwa. A zdrowa, sportowa rywalizacja tylko podnosi poziom kolarstwa w Polsce.

Który z sezonów był przełomowy w twojej karierze? Czy to był rok kiedy podpisałeś kontrakt z CCC Polsat Polkowice?

- To był rok przed tym jak podpisałem kontrakt z CCC Polsat Polkowice. Ścigałem się wtedy w Legii i udało mi się zdobyć wicemistrzostwo Polski. Dzięki temu zostałem zauważony przez dyrektorów sportowych CCC i zaproponowano mi, żebym jeździł w barwach tej ekipy.

Myślałeś kiedyś o ściganiu za granicą? Były w ogóle kiedykolwiek oferty pracy gdzieś na zachodzie?

- Miałem krótką przygodę w amatorskim klubie we Francji. To było jeszcze przed Legią. Bardzo miło wspominam ten czas. Najpierw był ze mną Paweł Bronz, a później dojechał Mateusz Taciak. Sponsor bardzo nam pomagał. Później trafiłem do Legii, no i do CCC.

s24.pl (Fot. s24.pl)


Czy można ścigać się na naprawdę wysokim poziomie jeżdżąc w zdecydowanej większości tylko w polskich wyścigach?

- Oczywiście, że nie można. Stąd decyzja naszych dyrektorów sportowych, żeby w tym sezonie jeździć wyścigi przede wszystkim zagraniczne. Wystarczy spojrzeć na nasz kalendarz startowy, żeby zrozumieć, że tak naprawdę zbyt wielu okazji do zobaczenia nas na polskich szosach nie będzie. W tym roku mamy już za sobą takie wyścigi jak chociażby Amstel Gold Race w Holandii, gdzie mogliśmy rywalizować z najlepszymi kolarzami na świecie. Nie jest łatwo, ale zdecydowanie takie starty sprawiają, że nabieramy doświadczenia i podnosimy swój poziom sportowy.

Grody były jedną z tych okazji. Wypadliście świetnie i zgarnęliście w zasadzie wszystko, co było do wygrania. Jak podsumujesz ten wyścig?

- Tegoroczny wyścig Szlakiem Grodów Piastowskich był bardzo udany dla mojej ekipy CCC Polsat Polkowice. Zawody rozpoczęły się kryterium ulicznym w Legnicy. W zeszłym roku wygrałem ten prolog i także tym razem stawiany byłem w gronie faworytów. Udało się i założyłem koszulkę lidera. Oczywiście nie osiągnąłbym tego sukcesu, gdyby nie pomoc moich kolegów, którzy rozprowadzili mnie na ostatniej rundzie. Etap pierwszy ze Świdnicy do Dzierżoniowa nie do końca mi odpowiadał, bo na trasie było sporo górek. Tam do walki włączyli się przede wszystkim: Marek Rutkiewicz, Mateusz Taciak i Davide Rebellin. Mi udało się wygrać dwie lotne premie w Dzierżoniowie. Etap drugi był nieco dłuższy, ale jednocześnie bardziej płaski, więc mogłem włączyć się do walki o etapowe zwycięstwo. Ostatecznie na metę dojechałem jako czwarty. Różnice pomiędzy liderem, a kolejnymi zawodnikami były tak małe, że o wszystkim zadecydować miała czasówka w ostatnim dniu wyścigu. Moja ekipa od początku stawiała na Mateusza Taciaka i Marka Rutkiewicza, czyli naszych specjalistów od jazdy indywidualnej na czas. Kiedy startowali najlepsi zaczęło padać, jednak to nie pokrzyżowało naszych planów. Mateusz w czasówce zajął drugie miejsce i co najważniejsze wygrał w klasyfikacji generalnej. Na drugim stopniu podium stanął Marek Rutkiewicz, który założył także koszulkę dla najlepiej punktującego. Łukasz Owsian zdobył koszulkę najlepszego górala. Wygraliśmy także klasyfikację drużynową. Można więc powiedzieć, że zawody zakończyły się dominacją CCC Polsat Polkowice. Wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni, ale nie spoczywamy na laurach i... jedziemy dalej.

Na szosie spędziłeś już ponad 10 sezonów. Czy w dalszym ciągu cieszysz się kolarstwem i ściganie sprawia Ci przyjemność?

- Owszem spędziłem 10 sezonów, ale ściganie i kolarstwo wciąż traktuję nie tylko jako pracę, ale i swoją pasję i sposób na życie. Myślę, że bez tego ciężko byłoby się zmuszać do tych wszystkich wyrzeczeń, treningów po kilkadziesiąt kilometrów, zwłaszcza kiedy pada deszcz i jest zimno.

Liczyłeś kiedyś ile zwycięstw masz już na koncie? Którą z wygranych uznałbyś za swoje największe osiągnięcie?

- Mam sporo koszulek mistrza Polski z toru, ale powiem szczerze, że do tej pory najbardziej cieszyło mnie wicemistrzostwo kraju na szosie (zdobyte w Złotoryi w 2008 roku - przyp. red.). Jednak ciągle myślę, że te największe sukcesy dopiero przede mną i do tego dążę.

Tour de Pologne 2012 (Fot. Tour de Pologne 2012)


Jest jakiś wyścig, który chciałbyś wygrać? Masz jakieś kolarskie marzenie?

- Oczywiście. Chciałbym zdobyć koszulkę mistrza Polski i wygrać etap na Tour de Pologne. A moje kolarskie marzenie to... start w Tour de France. Uważam, że marzenia trzeba mieć i je spełniać.

Na zakończenie. Konkretne plany na ten sezon? Przygotowujesz się docelowo do jakiejś imprezy?

- Do każdego wyścigu będę się przykładał i walczył o najwyższe pozycje, ale najważniejszymi imprezami są dla mnie mistrzostwa Polski w Sobótce w czerwcu i później Tour de Pologne w sierpniu. To są imprezy docelowe na ten sezon.

Fabian Florek

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 4

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda