Zagumny: ''Musimy potwierdzić naszą wartość''- Bardzo się cieszę, moje wyróżnienie to dodatek do sukcesu całej drużyny - tak o nagrodzie dla najlepszego rozgrywającego mistrzostw świata, mówi wicemistrz globu, Paweł Zagumny, który w latach 1995-97 grał w Czarnych Radom. Paweł Zagumny mile wspomina czasy, kiedy występował w Czarnych Radom. Był to początek mojej seniorskiej kariery. Bardzo dużo nauczyłem się. Początki były trudne, ale od czegoś trzeba było zacząć. Mile wspominam ten czas. Osiem lat temu na mistrzostwach świata w Polacy zajęli 17 miejsce. Progres jest, więc ogromny. Trudno porównywać. Teraz była całkiem inna drużyna, całkiem inna gra. Osiem lat temu mieliśmy po dwadzieścia lat, nie byliśmy doświadczonymi zawodnikami. Nie czuliśmy się wtedy mocni, bo nie byliśmy mocni. Do tych mistrzostw byliśmy już przygotowani. Byliśmy silni mentalnie. Paweł Zagumny jest bardzo zadowolonyz faktu, że jest pewniakiem w drużynie Raula Lozano. Rozgrywający muszą wiedzieć, który jest pierwszym, a który drugim. Nie można zmieniać rozgrywającego co set, czy co pół, bo to nikomu nie służy. Zdaniem siatkarza PZU AZS Olsztyn wpływ na zmianę gry trenera Lozano jest niepodważalny. On ustalił konkrety, zaproponował generalny plan gry, no i tak graliśmy. Trener nie wpływał na naszą osobowość, zmieniał jedynie nasz styl gry. Zmienił troszeczkę nasz tok myślenia, natchnął nas wiarą i zmienił system pracy na treningach. A efekty? Po roku wspólnej pracy mamy srebrny medal mistrzostw świata. Paweł Zagumny był zaskoczony nagrodą dla najlepszego rozgrywającego mistrzostw. Z drugiej strony wyszedł mi ten turniej. Niektórzy mogą mówić, że są lepsi rozgrywający i będą mieli rację, ale w tych mistrzostwach grałem równo, co z resztą pokazywały statystyki. Na pewno Brazylijczyk Ricardo jest wspaniałym rozgrywającym, prowadzi grę w bardzo widowiskowy sposób, ale popełniał na tych mistrzostwach dużo błędów. Reprezentacyjny rozgrywający wie, ze jego sukces indywidualny nie byłby możliwy bez wsparcia kolegów z zespołu. Podziękowałem druzynie. Moja premia (50 tys. dolarów - przyp. red.) zostanie podzielona między wszystkich zawodników. Połowa zostanie u mnie, a druga część premii powędruje do kolegów. Zawodnik ma bardzo konkretne cele dla reprezentacji. Musimy potwierdzić naszą wartość. Myślę, że za rok na mistrzostwach Europy. Wtedy będzie można powiedzieć, że jesteśmy zespołem ustabilizowanym, grającym na wysokim poziomie. Z wicemistrzostwa świata cieszymy się bardzo, ale wiemy ile nam jeszcze brakuje. Jest kilka bardzo dobrych drużyn na świecie, przede wszystkim w Europie. Paweł czuje, że jest odgrywa ważna role w zespole. Zawodnicy liczą się z moim zdaniem, ale wolę kierować z drugiego rzędu. Na boisku moi koledzy raczej nie kwestionują moich uwag. I tak chyba jest dobrze. Sobota, 9 Grudnia 2006 Źródło: "siatka.org"
Więcej z kategorii: "Siatkówka"
· Glinka od zadań specjalnych
· Poważne zmartwienie Rezende · Brazylijki jednak z Paulą? · Matlak zapowiada zmiany · Castellani powoli odsłania karty Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy |
Więcej o:
|
Mapa serwisu
Redakcja
Reklama
Kontakt
Współpraca
Bezpieczeństwo
Partnerzy
Patronat
Projektowanie stron
Dodaj do ulubionych